Kwas ThetaDwusetna recenzja na blogu to okazja, która aż się prosi, aby uczcić ją czymś specjalnym. Padło więc na piwo Kwas Theta z Browaru PINTA. Dlaczego właśnie na nie? Po pierwsze, pojawiło się ono na rynku początkowo jako PINTA Miesiąca (w grudniu 2016, jako ostatnia w roku), ale niedługo później trafiło także do butelek. Poza tym wielce ciekawy jest styl, do którego zostało ono przypisane. Jest to bowiem dziki i kwaśny russian imperial stout z dodatkiem soku z wiśni. Aby podkręcić jego wyjątkowość ekipa PINTY postanowiła użyć tzw. fermentacji kombinacyjnej. Czym ona jest, wyjaśnię za chwilę.

PINTA Miesiąca to projekt, który polega na wypuszczaniu co miesiąc nowego piwa w dość limitowanej ilości, które pojawia się jedynie w beczkach w najlepszych pubach w Polsce. Z reguły są one w rzadko spotykanych stylach lub są odjechanymi interpretacjami tych dobrze znanych. Te, które zostaną najlepiej odebrane przez konsumentów, później trafiają do butelek, choć akurat Kwas Theta jest zaprzeczeniem tej reguły. Wszystko wskazuje, że Browar PINTA od samego początku zakładał, że piwo to zrobi furorę i zostanie zabutelkowane. Tak też się stało.

No, ale miałem wyjaśnić na czym polega wspomniana już wyżej fermentacja kombinacyjna. Chodzi w niej o to, że Kwas Theta został przefermentowany nie tylko kilkoma szczepami, czy też gatunkami drożdży, ale także innymi mikroorganizmami. Najpierw piwo zostało zaszczepione typowymi drożdżami górnej fermentacji oraz drożdżami wykorzystywanymi w gorzelniach do produkcji… amerykańskiej whiskey. Później do części brzeczki zaaplikowano bakterie kwasu mlekowego. Finalnego dzieła fermentacji dokonały natomiast dzikie drożdże, czyli Brettanomyces. Całość trwała ponoć aż siedem miesięcy. Wszystko to, w połączeniu z dodanym sokiem z wiśni, brzmi naprawdę interesująco i zapowiada niesamowite bogactwo smaku. Połączenie wiśni i brettów, oraz bakterii Lactobacillus, jest już od dawna w piwowarstwie znane, choćby za sprawą krieków, czyli wiśniowych lambików. Mam nadzieję, że się nie zawiodę, bo oczekiwania mam ogromne. Co prawda ris jest w porównaniu do belgijskich kwachów całkiem innym piwem, to jednak charakterystyczne dla stoutów imperialnych nuty czekoladowe mogą świetnie współgrać z tymi owocowymi i dzikimi akcentami. Przynajmniej mam taką nadzieję :). Browarze PINTA – nie spieprzcie tego! 😉

Równie ciekawe jak fermentacja jest w tym piwie chmielenie – użyto trzech brytyjskich odmian: Admiral, East Kent Golding (EKG) i Fuggles, oraz… ekstraktu chmielowego z amerykańskiej odmiany CTZ, która występuje na rynku pod trzema nazwami handlowymi: tj. Columbus, Tomahawk albo Zeus. Z tego co widzę, prawdopodobnie z uwagi na ostatnie absurdalne w mojej opinii interwencje IJHARSu, z etykiety Kwasu Theta zniknęła informacja o wysokości goryczki. Może to i dobrze, bo wyliczane za pomocą kalkulatorów IBU faktycznie nie jest zbyt precyzyjną informacją i generalnie trzeba ją traktować jako orientacyjną – wszak jakość goryczki zależy naprawdę od bardzo wielu czynników. Dokładną zawartość alfakwasów w piwie można niestety poznać jedynie w laboratorium.

Ciekawy jest także zasyp – w tym wypadku PINTA nie zmienia standardów i zawsze podaje pełne informacje. I tak Kwas Theta został uwarzony m.in. na słodach firmy Thomas Fawcett & Sons, które zdecydowanie do najtańszych nie należą. Sama etykieta tego piwa naprawdę mi się podoba – kompozycja czerni, czerwieni oraz srebra świetnie się prezentuje.

Styl: wild sour cherry russian imperial stout
Ekstrakt:
 24,7%
Alk. obj.:
10,2%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: 20.12.2017

Kolor: W TeKu czarne i nieprzejrzyste. Przy nalewaniu było ciemnobrązowe.
Piana: Jak na risa jest bardzo ładna, obfita, gęsta i trwała, koloru jasnobrązowego.
Zapach: Wiśniowo-czekoladowy. Przypomina czekoladkę z likierem wiśniowym. Pojawiają się też charakterystyczne, kwaśne nuty brettowe – jest stajnia, trochę końskich aromatów.
Smak: Na pierwszym planie jest wiśniowa kwaśność i cierpkość, którą dodatkowo podbijają bretty (stajnia, trochę skórzanego siodła oraz spoconego konia; obecna jest też ta charakterystyczna kwaśność a’la witamina C). Krok za nią jest niezbyt słodka, ale też nieprzesadnie gorzka czekolada – taka deserowa. Goryczka raczej średnia, głównie palono-ziemista. Kwas Theta jest bardzo sesyjnym i niezbyt treściwym risem, ale po każdym łyku od razu chce się wziąć następny. Alkohol świetnie ukryty – nigdy bym nie powiedział, że to piwo ma aż 10% alkoholu.
Wysycenie: Umiarkowane, w kierunku niskiego.

Kwas Theta

Browar PINTA po raz kolejny mnie nie zawiódł – Kwas Theta to jedno z najlepszych piw, jakie piłem w ostatnich miesiącach. Przede wszystkim jest ono pod wieloma względami zaskakujące – niby jest to ris, ale inny niż znane mi dotychczas. Co ważne, bogaty skład i złożony proces jego produkcji znalazł odzwierciedlenie w bogactwie smaków i aromatu, za co chłopakom z PINTY należą się duże brawa. Mam nieodparte wrażenie, że PINTA skorzystała z bardzo dobrego soku wiśniowego i to dokładnie z tego samego, który został użyty przez Browar na Jurze przy okazji rewelacyjnej Wiśni w Czekoladzie. Kwas Theta powinien posmakować miłośnikom risów, ale także belgijskich kwasów oraz piw z sokami owocowymi.

Cena: nie zano­to­wa­łem :/